Hydrolat to produkt uboczny destylacji kwiatów. Docelowo podczas tego procesu otrzymujemy olejki eteryczne. Natomiast podczas każdego procesu są produkty uboczne. Taki składnikiem jest wyparowana woda z kwiatów — czyli nasz hydrolat. Jest świetną alternatywą dla tradycyjnych toników, płynów micelarnych, żeli i wszystkich środków myjących, które kupicie w drogerii kosmetycznej. Jak wiemy: nie wszystkie z nich są dobre dla naszej skóry. A pozorny demakijaż może taką skórę uszkodzić i podrażnić.
Dlatego zachęcam do sięgania po hydrolat. Co więcej, możecie zrobić sobie same. Dlaczego warto?
Po pierwsze koszt jest o wiele niższy. Możecie użyć kwiatów z własnego ogrodu. Po drugie robi się go bardzo szybko. Potrzebujecie np. kwiatów z lawendy, rumianku czy też mięty.